<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Science, science everywhere</title>
	<atom:link href="http://science-everywhere.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://science-everywhere.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 04 Apr 2012 19:27:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Czekolada nie odchudza</title>
		<link>http://science-everywhere.pl/czekolada-nie-odchudza/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=czekolada-nie-odchudza</link>
		<comments>http://science-everywhere.pl/czekolada-nie-odchudza/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Apr 2012 14:37:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Science science everywhere</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ech, życie]]></category>
		<category><![CDATA[ciało]]></category>
		<category><![CDATA[odkrycia]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://science-everywhere.pl/?p=1839</guid>
		<description><![CDATA[Amerykanie poinformowali po raz kolejny świat, że regularne spożywanie czekolady w niewielkich ilościach nie tuczy. Tego nie mógł ogłosić nikt inny, to musieli być oni &#8211; amerykańscy naukowcy. Gdy reszta świata głowi się nad sposobami na uniknięcie bliskiego kryzysu energetycznego lub skażenia środowiska, Amerykanie badają czekoladę. Cóż, ktoś musi. Ja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/04/czocolate.jpg" rel="lightbox[1839]" title="czocolate"><img class="alignleft size-medium wp-image-1857" title="czocolate" src="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/04/czocolate-300x271.jpg" alt="" width="300" height="271" /></a>Amerykanie poinformowali po raz kolejny świat, że regularne spożywanie czekolady w niewielkich ilościach nie tuczy. Tego nie mógł ogłosić nikt inny, to musieli być oni &#8211; amerykańscy naukowcy. Gdy reszta świata głowi się nad sposobami na uniknięcie bliskiego kryzysu energetycznego lub skażenia środowiska, Amerykanie badają czekoladę. Cóż, ktoś musi. Ja w razie czego zgłaszam się na ochotnika. ;) Tymczasem prasa kolorowa i kobieca mami artykulikami o tym, jak to rzekomo czekolada odchudza, karmiąc czytelników kłamstwami i manipulując informacjami. &#8220;Nie tuczy&#8221;, nie znaczy że odchudza, ani że pomaga w odchudzaniu lub je stymuluje, nie dajcie się nabrać. Z tym nietuczeniem to też nie do końca prawda. </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1839"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Zapytano badanych czy jedzą czekoladę i jak często, a potem porównano osoby deklarujące regularne spożywanie czekolady i nie jedzące jej wcale i okazało się, że czekoladowe niejadki są ogólnie średnio tłuściejsze od deserowych łasuchów. Zupełnie nie ma się z czego cieszyć. Po pierwsze, chodzi o regularne spożywanie <strong>małych ilości czarnej jak smoła czekolady gorzkiej</strong>, po drugie, nie znaleziono żadnych dowodów na to, by czekolada odchudzała. Czyli w prasie kolorowej ma miejsce jedno wielkie mydlenie oczu. Pojawiające się teksty o odkryciu w większości epatują kłamliwymi tytułami o tym, że czekolada odchudza lub przyspiesza odchudzanie, co jest bzdurą. Badacze sugeruje jedynie, że być może nie tuczy.</p>
<p style="text-align: justify;">Mam drobne zastrzeżenia do analizy danych w tym badaniu. Po pierwsze, jeśli ktoś spożywa małe ilości czekolady, to znaczy, że umie się powstrzymać i cechuje go umiar, a jeśli ktoś potrafi spożywać słodycze z umiarem, to nie łatwo go utuczyć. W tym przypadku zastosowanie może mieć najskuteczniejsza dieta świata, czyli MŻ (ew. ŻP). Amerykanie twierdzą, że badani chudzielce wcale nie jedli mniej od drugiej grupy, ale czy ktoś to właściwie sprawdził, czy tylko tak mówili o sobie badani? Po drugie, naukowcy spytali ludzi czy jedzą regularnie czekoladę, a grubasy się wyparły jak jeden mąż. :) Czy wzięto pod uwagę, że &#8211; jak wiadomo przecież &#8211;  niektóre grubasy wcale nie jedzą, cud że nie zniknęli, mają tylko grube kości i złe geny ;)? Myślę że<strong> bez testów laboratoryjnych (karmienia grup różnymi ilościami czekolady) nie dowiemy się jaki faktycznie czekolada ma wpływ na naszą linię</strong>. Test deklaratywny w zakresie tego co spożywamy, a zwłaszcza produktów tuczących, wydaje się mało wiarygodny. Ja np. nie jadam wcale czipsów i to, że mój miły parę razy mnie z nimi przyłapał wieczorem, o niczym jeszcze nie świadczy &#8211; tak wyszło, słowo daję, znalazłam jak leżały na chodniku, ewentualnie byłam pewna, że to grejpfruty. <strong>Czy nie jest po prostu tak, że do regularnego obżerania się czekoladą chudy prędzej się przyzna?</strong> Wykładowcy marketingu na UW uczyli mnie, że ludzie kłamią na swój temat nawet w anonimowych ankietach &#8211; tak bardzo pragną zachować pozytywny obraz siebie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/04/ch-sm.jpg" rel="lightbox[1839]" title="ch sm"><img class="alignright size-medium wp-image-1863" title="ch sm" src="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/04/ch-sm-218x300.jpg" alt="" width="218" height="300" /></a>JAK DZIAŁA TO NIETUCZENIE:</strong> Podobno czekolada wpływa korzystnie na metabolizm &#8211; to ma być źródłem jej dobroczynnego działania. Na zdrowy chłopski rozum pamiętam, że raczej prowadzi do zatwardzeń, niż stymuluje metabolizm, ;) ale ja się nie znam, specjalistą nie jestem, pewnie w istocie czekolada działa zbawiennie. Spożywana w małych ilościach, kakaowo-tłuszczowa masa ma być neutralna wagowo, ponieważ z jednej strony dostarcza bomby kalorii, ale z drugiej przyspiesza metabolizm na tyle, by negatywny skutek zniwelować. Mechanizm ten nie działa natomiast w przypadku większej ilości czekolady. Wot, zagadka, ale niech będzie. Wobec jednak nielogicznych wyników, jakoby czekoladożercy byli chudsi, wśród amerykańskich uczonych rozgorzała ponownie stara jak cellulitis <strong>dyskusja o metodach wyliczania faktycznej kaloryczności żywności</strong>. Swego czasu w świecie diet namieszał seler, który owszem dostarcza odrobinkę kalorii, ale do jego strawienia na surowo organizm musi wydatkować więcej, niż seler dostarcza. Przez to seler ponoć odchudza, a podana wartość kaloryczna produktu jest informacją pustą. Być może z czekoladą jest podobnie, może czegoś jeszcze o niej nie wiemy. Wiemy jednak, że prawie na pewno NIE ODCHUDZA.<strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ponad to pamiętajcie: zjedzenie czekoladowego zająca wielkanocnego o gabarytach dużego melona nie może byc uznane za spożywanie czekolady w małych ilościach. ;) Wesołych Świąt!</strong></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p>Źródła: <a href="http://www.sciencedaily.com/releases/2012/03/120327091227.htm">Science Daily 03.2012</a> /   </p>
<div id="google_plus_one"><g:plusone></g:plusone></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://science-everywhere.pl/czekolada-nie-odchudza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Homo Expectus</title>
		<link>http://science-everywhere.pl/homo-expectus/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=homo-expectus</link>
		<comments>http://science-everywhere.pl/homo-expectus/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Mar 2012 10:00:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Science science everywhere</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zielona strona mocy]]></category>
		<category><![CDATA[ciało]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://science-everywhere.pl/?p=1787</guid>
		<description><![CDATA[GMO, konserwanty, barwniki &#8211; tyle strasznych rzeczy jemy i od razu po nich nie umieramy, a boimy się na zapas. Jednym z ulubionych sportów lekarzy, producentów leków i żywności itp. jest karmienie nas substancjami, których działania nikt nie rozumie, ani nie potrafi opisać. Ocena przydatności takich specyfików dokonywana jest na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/03/img.jpg" rel="lightbox[1787]" title="img"><img class="alignleft size-medium wp-image-1811" title="img" src="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/03/img-300x280.jpg" alt="" width="219" height="204" /></a>GMO, konserwanty, barwniki &#8211; tyle strasznych rzeczy jemy i od razu po nich nie umieramy, a boimy się na zapas. Jednym z ulubionych sportów lekarzy, producentów leków i żywności itp. jest karmienie nas substancjami, których działania nikt nie rozumie, ani nie potrafi opisać. Ocena przydatności takich specyfików dokonywana jest na podstawie obserwacji skutków zażycia &#8211; genialne w swej prostocie. To zaskakujące, ale np. od 150 lat nie udało się naukowcom ustalić jak dokładnie działają wziewne środki znieczulające (eter, halotan). Pacjent po nich zasypia, ale nie wiadomo dlaczego. Pytanie, czy my naprawdę wszystko musimy wiedzieć? Domaganie się wiedzy z góry o wszelkich możliwych zagrożeniach odebrałoby życiu dreszczyk emocji, nam możliwość poznawania świata i jest też trochę niedojrzałym poszukiwaniem winnego wszystkich niepowodzeń. Tymczasem stosowanie metody prób i błędów i wynikające z niej porażki są naturalne dla człowieka.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"> <span id="more-1787"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W prasie roi się od artykułów zawierających frazy klucze: &#8220;nieznane skutki długotrwałego spożywania&#8221;,  &#8221;może powodować&#8221; itp. Tymczasem każdą substancją można straszyć &#8211; w jakiejś dawce na pewno szkodzi. Powodem do paniki ma być np. to, że nie wiemy jak produkty GMO działają na nasz organizm po latach spożywania &#8211; brak danych o długofalowych skutkach. Sęk w tym, że w całej historii ludzkości nigdy nie znaliśmy długofalowych skutków niczego od razu, dopóki nie&#8230; poczekaliśmy bardzo długo. Najskuteczniejszym sposobem na zbadanie istoty rzeczy, jaki mamy do dyspozycji, jest eksperyment, a najlepszym narzędziem poznawczym przysłowiowa własna skóra. Nie ma w tym nic strasznego &#8211; jeśli ktoś opisze nam cały świat, będzie on niezwykle nudny i nie będzie miejsca na indywidualne opinie. </p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/03/im2.png" rel="lightbox[1787]" title="im2"><img class="alignright size-medium wp-image-1810" title="im2" src="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/03/im2-214x300.png" alt="" width="214" height="300" /></a>Jasne, że lepiej unikać nieprzyjemności i korzystać z doświadczeń poprzednich pokoleń. <strong>Czy jednak faktycznie mamy prawo domagać się od dostawców żywności i leków, by wszystko, ale to kompletnie wszystko za nas sprawdzali</strong> (najlepiej latami, by ocenić owe długofalowe skutki), zanim zaproponują nam swój produkt? Jeśli nie kłamią odnośnie składu lub że produkt złych skutków nie ma absolutnie wcale, to w zasadzie nie mamy powodu by się czepiać. Gdyby ludzkość zawsze była tak czepliwa jak obecnie i żądała papierka, certyfikatu i charakterystyki wszystkiego, zapewne nigdy nie użyto by w medycynie halotanu ani eteru. </p>
<p style="text-align: justify;">Halotan to wziewna substancja znieczulająca, która w latach 50-tych zastąpiła eter i cyklopropan, stosowane wcześniej od dziesiątek lat. Obecnie zastąpiły ją jeszcze nowsze leki, ale do lat 80-tych z powodzeniem usypiała pacjentów na całym świecie. Po dłuższym okresie stosowania eteru, cyklopropanu i halotanu spisano zaobserwowane skutki uboczne, ustalono jakim pacjentom nie należy którego podawać, opisano środki ostrożności. Do dziś jednak świat nauki nie ma pojęcia jak działają. Wiadomo, że spowalniają pracę układu nerwowego, dokładny mechanizm nie jest jednak znany. Innymi słowy od ponad 150 lat usypiano pacjentów czymś, co ma przykre skutki uboczne i nikt nie wie jak to właściwie działa. O stosowaniu takich środków przesądzał brak alternatywy (taniej narkozy, przez to do dziś stosuje się takie środki w biednych krajach) i akceptacja ryzyka (pacjent wolał spać ryzykując skutki uboczne, niż obserwować &#8220;na żywca&#8221; swą operację). Pewne ryzyko właśnie akceptujemy. Pijemy alkohol i palimy, jemy fast food, konserwanty, latamy samolotem i niszczymy oczy od komputerów &#8211; coś za coś, sztuka wyboru. <strong>Bardzo naiwny jest pogląd, że można żyć zdrowo. Akceptacja możliwości porażki, np. tego że coś nas struje, jest wyrazem życiowej dojrzałości.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Domagamy się, by producenci badali latami wszystko, co nam sprzedają. Jak dzieci &#8211; niech mamusia wszystko za mnie sprawdzi, zanim postawię stopę gdziekolwiek, wezmę do rączki jakikolwiek kamyczek itp. Postawa roszczeniowa niemalże zastąpiła w nas chęć poznawania świata samodzielnie. Gdyby nie to, że mimo wątpliwości i niezadowolenia i tak jemy te wszystkie nieznane tajemnicze świństwa, można by pomyśleć, że już nie jesteśmy ciekawi, ale wyłącznie chcemy być bezpieczni. To byłby smutny rodzaj kalectwa duszy i dobrze, że żyłka hazardowa jednak nas nie opuszcza. Wiecie już, że najprawdopodobniej nie ma obecnie w Polsce wędliny, która nie zawiera soli technicznej, zamiast spożywczej, ponieważ techniczną nieświadomie skupili i sprzedali producentom w zasadzie wszyscy dostawcy półproduktów wędliniarskich. Ręka w górę, kto po serii mrożących krew w żyłach relacji w tv nie kupił więcej wędliny. :)</p>
<p style="text-align: justify;">Pewnie zakrzykniecie, że przecież gdy ktoś nam coś sprzedaje, mamy prawo domagać się prawdziwej informacji o produkcie. Taka jest teraz moda i dobrze, pozwala eliminować ewidentnych reklamowych kłamców, co jest niewątpliwie korzystne.<strong> Moim zdaniem jednak najzdrowsze podejście to takie, w którym klient jest jak jeden z jego przodków badający nowe tereny: zachwyca się bogactwem możliwości, korzysta z dobrodziejstw, jednocześnie nigdy nie przestaje obserwować, eksperymentować i uczyć się.</strong> Nie jedzmy tego, po czym się źle czujemy. Nie ufajmy wszystkiemu co kupujemy. Nie zwalajmy też na innych odpowiedzialności za ryzyko, które podejmujemy sami, i które jest elementarną częścią naszego życia. </p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/03/0_0_a_caveman_food_doom_.gif" rel="lightbox[1787]" title="_0_0_a_caveman_food_doom_"><img class="aligncenter size-full wp-image-1809" title="_0_0_a_caveman_food_doom_" src="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/03/0_0_a_caveman_food_doom_.gif" alt="" width="300" height="300" /></a></p>
<p>Źródło: <a href=" http://www.sciencedaily.com/releases/2012/03/120321132105.htm">Science Daily 21.03.2012 </a>/ <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Halothane">Wikipedia</a> / </p>
<div id="google_plus_one"><g:plusone></g:plusone></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://science-everywhere.pl/homo-expectus/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie pij tato</title>
		<link>http://science-everywhere.pl/nie-pij-tato/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nie-pij-tato</link>
		<comments>http://science-everywhere.pl/nie-pij-tato/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Mar 2012 16:10:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Science science everywhere</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gry]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://science-everywhere.pl/?p=1746</guid>
		<description><![CDATA[Czy dziecko może pomóc rodzicowi zerwać z nałogiem? Czy powinno mu w ogóle pomagać? Czy postawa &#8220;nie mój nałóg, nie mój wstyd&#8221; jest zdrowsza dla naszej psychiki? Czy dzieci powinny się bawić w zwalczanie cudzych nałogów dla odreagowania realnych domowych problemów? Może dla niektórych dzieci taki magiczny świat, w którym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/03/papo-and-yo-announcement-trailer-video.jpg" rel="lightbox[1746]" title="papo-and-yo-announcement-trailer-video"><img class="alignleft size-medium wp-image-1772" title="papo-and-yo-announcement-trailer-video" src="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/03/papo-and-yo-announcement-trailer-video-300x193.jpg" alt="" width="300" height="193" /></a>Czy dziecko może pomóc rodzicowi zerwać z nałogiem? Czy powinno mu w ogóle pomagać? Czy postawa &#8220;nie mój nałóg, nie mój wstyd&#8221; jest zdrowsza dla naszej psychiki? Czy dzieci powinny się bawić w zwalczanie cudzych nałogów dla odreagowania realnych domowych problemów? Może dla niektórych dzieci taki magiczny świat, w którym pijącego tatę można wyleczyć, byłby jedynym sanktuarium, pozwalającym przetrwać trudne dzieciństwo i trochę poudawać, że jednak wszystko jest dobrze? To pytania, które mogą się przewijać w prasie już niebawem &#8211; tuż przed premierą gry (planowana w tym roku), której historia powstania jest wielce romantyczna, grafika bajkowa, przesłanie podniosłe, a fabuła tak kontrowersyjna, jak tylko może być.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1746"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W ramach projektu &#8220;Pub Fund&#8221; Sony w USA funduje powstanie autorskich &#8220;niezależnych&#8221; gier &#8211; gdy gigantowi spodoba się czyiś pomysł na grę, finansują jej powstanie. Zwykle biznesowo dość drapieżne Sony nie rości sobie potem do takich tytułów praw (niesamowite, nieprawdaż?), stawia jedynie wymóg, że gra ma pojawić się w PlayStation Network. W tym roku w ramach Pub Fund ukaże się głośna już w kręgach recenzentów &#8220;Papo&amp;Yo&#8221; (hiszp. &#8220;Tato i ja&#8221;) &#8211; gra, w której mały chłopczyk (gracz) poszukuje lekarstwa na uzależnienie od toksycznych żab.  W ten sposob chce pomóc jednemu z przyjaciół &#8211; Potworowi, który zmaga się z żabim nałogiem. Potwór jest kochany gdy nie je żab, ale po francuskiej przekąsce dostaje świra i staje się agresywny i nieprzyjazny. Taka fabuła ma naśladować życie z uzależnionym rodzicem, który znośny jest tylko gdy nie pije/nie bierze. Na pierwszy rzut oka szykuje się przekolorowa gra platformowo-przygodowa, w której będzie można przestawiać budynki, rozwiązywać zagadki, fruwać po bajkowych favelach i dowolnie zmieniać otoczenie tak, by było dla nas bardziej przyjazne i by pozbyć się problemu trujących płazów. Przeniesienie mocy z gry do świata realnego może stać się marzeniem każdego, którego życie zbytnio nie rozpieściło. </p>
<p style="text-align: justify;">
<object style="width:400px; height:300px;">
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ZUJt10Ng4y8?version=3" />
<param name="allowScriptAccess" value="always" />
<param name="wmode" value="window" />
<embed src="http://www.youtube.com/v/ZUJt10Ng4y8?version=3" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" wmode="window" width="400" height="300"></object>
</p>
<p style="text-align: justify;">Twórca gry Vender Caballero inspirował się ponoć własnym dzieciństwem, które upływało w cieniu mocno uzależnionego ojca i jego wybuchów gniewu. Caballero mówi, że &#8220;chował się&#8221; przed domowym piekłem w świecie gier komputerowych i dziś, jako dorosły człowiek, opracował grę stworzoną między innymi w tym celu &#8211; jako odskocznia od kłopotów w domu i wirtualne narzędzie otuchy i autoterapii. </p>
<p style="text-align: justify;">Przeczuwam, że premierze gry będzie w mediach towarzyszyć dużo psychologicznego gadania, które już pobrzmiewa na niektórych forach, np. o tym, jak to nie dziecko odpowiada za nałóg rodziców, że granie w takie gry może u dzieci spowodować wyrzuty sumienia przez to, że w realnym swiecie nie są w stanie pomóc uzależnionym rodzicom itp. Na pewno, ale to na pewno znajdzie się jakiś malkontent w telewizji śniadaniowej. Moim zdaniem projektu naprawdę nie ma się co czepiać, bo skoro są gry, w których wcielamy się w płatnego zabójcę lub rozjeżdżamy ludzi autami, są strzelanki zasłane trupami oraz możliwość wybrania bycia postacią złą w większości RPG, to doprawdy gra, w której udajemy, że można zmienić świat i nasze życie na lepsze, zdaje się być wręcz zbawienna. Jak już się dzieci mają w coś bawić, to lepiej w to, niż w GTA. Nie tylko nie jestem przeciwna Papo&amp;Yo, ale uważam wręcz że szkoda, iż wiele dzieci z biednych, zapitych rodzin nie pogra w tę produkcję, bo nie będzie ich stać ani na grę, ani na PlayStation. </p>
<p style="text-align: justify;">Dobra ta gra, czy niedobra &#8211; każdy sam oceni, a wniosków pewnych można wysnuć tylko kilka:</p>
<p style="text-align: justify;">- alkoholizm jest tak poważnym problemem społecznym, że już nawet gry dla dzieci o nim robią &#8211; mimo to alkohol nadal jest legalny w każdej ilości, mało tego, im więcej obywatele piją, tym więcej zarabia na tym państwo pobierające akcyzę. Zauważcie, że gier o borykaniu się z rodzicami uzależnionymi od marihuany jak na razie nie ma&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">- jeśli Twoje dziecko zacznie grać w Papo&amp;Yo, zacznij się martwić ;)</p>
<p style="text-align: justify;">- zapowiada się naprawdę bajkowo śliczna gra:</p>
<p style="text-align: justify;">
<object style="width:400px; height:300px;">
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/arfRc-7jRgM?version=3" />
<param name="allowScriptAccess" value="always" />
<param name="wmode" value="window" />
<embed src="http://www.youtube.com/v/arfRc-7jRgM?version=3" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" wmode="window" width="400" height="300"></object>
</p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;">Żródła: <a href="http://polygamia.pl/Polygamia/1,107162,9942707,Sony_inwestuje_20_milionow_dolarow_w_gry_na_PlayStation.html">Polygamia 07.2011</a> / <a href="http://www.wired.com/gamelife/2012/03/papo-and-yo-vander-caballero/">Wired 03.2012</a> / <a href="http://kotaku.com/5808495/papo--yo-is-a-bittersweet-allegory-of-growing-up-with-an-drug-user">Kotaku 06.2011</a></p>
<p style="text-align: justify;"> Źródła grafik: gamedynamo.com i wired.com</p>
<div id="google_plus_one"><g:plusone></g:plusone></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://science-everywhere.pl/nie-pij-tato/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lights out, Guerilla Cinema</title>
		<link>http://science-everywhere.pl/lights-out-guerilla-cinema/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=lights-out-guerilla-cinema</link>
		<comments>http://science-everywhere.pl/lights-out-guerilla-cinema/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Mar 2012 14:43:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Science science everywhere</dc:creator>
				<category><![CDATA[Szmery bajery pomki rowery]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[wynalazek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://science-everywhere.pl/?p=1711</guid>
		<description><![CDATA[Telewizor, ekran, aparat fotograficzny, kamera, organizer, skoroszyt, sklep, platforma social media, informator miejski, nawigacja, eksplorator gier, latarka i wiele wiele innych &#8211; pewnie się zastanawiacie jaką jeszcze funkcję można wpakować do słuchawki telefonicznej, by potem nazywać ją szumnie smartfonem (nota bene gdyby to było takie mądre, wyłączało by możliwość smsowania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/03/iStock_000017233306XSmall.jpg" rel="lightbox[1711]" title="iStock_000017233306XSmall"><img class="alignleft size-medium wp-image-1721" title="iStock_000017233306XSmall" src="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/03/iStock_000017233306XSmall-300x297.jpg" alt="" width="192" height="190" /></a>Telewizor, ekran, aparat fotograficzny, kamera, organizer, skoroszyt, sklep, platforma social media, informator miejski, nawigacja, eksplorator gier, latarka i wiele wiele innych &#8211; pewnie się zastanawiacie jaką jeszcze funkcję można wpakować do słuchawki telefonicznej, by potem nazywać ją szumnie smartfonem (nota bene gdyby to było takie mądre, wyłączało by możliwość smsowania gdy użytkownik ma powyżej 1 promila alkoholu we krwi). Finowie wymyślili co jeszcze można dołożyć &#8211; projektor kinowy. A bo co. :) Jeszcze Was coś dziwi? Wbrew pozorom, ten wynalazek może całkowicie zmienić sposób korzystania z telefonów i spowodować zamieszanie polityczne i społeczne na niemałą skalę.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1711"></span> </p>
<p style="text-align: justify;">Wyobraźcie sobie flash-moby po popularyzacji takiego gadżetu &#8211; wszyscy na raz na ulicy wyświetlają jakieś nagranie albo zdjęcie czy jego fragment. Wyobraźcie sobie, że zdjęcia z wakacji pokazujecie kumplom na ścianie w pokoju. Z drugiej strony, wyobraźcie sobie, że foto kolegi umazanego flamastrami w małe peniski i upokorzonego chybotliwą konstrukcją z puszek, ustawioną na głowie, do tego nieprzytomnie zwisającego z kanapy na ostatniej imprezie, zdobi tablicę w klasie, a nauczyciel desperacko próbuje ustalić z czyjego to telefonu. Że na elewacji domu waszej niewiernej ex możecie ku uciesze sąsiadów wyświetlić jej nagie zdjęcia z kochasiem i podpisem &#8220;szmata&#8221;. Że każdy może opublikować każdą treść, nagranie, zdjęcie, po czym błyskawicznie zniknąć w tłumie i nie pozostawić po sobie żadnych śladów &#8211; bez zaawansowanego monitoringu miejskiego nie do udowodnienia jest który z setki przechodniów wyświetlał zdjęcia gołej Kanclerz Merkel, nagranie z przekazania łapówy ministrowi, albo wulgarne antyrządowe hasła. Powodzenia w ściganiu osób publikujących czyjeś nagrania bez zgody nagranego &#8211; egzekucja tego ważnego przepisu stać się może niewykonalna. Nadchodzi nowe narzędzia rozrywki, ale też nieposłuszeństwa społecznego i przestępstwa, a zajefajność smartfonów wzniesie się na nowy poziom.  </p>
<p style="text-align: justify;">Wszystko stąd, że <strong>Finowie wymyślili bardzo maleńkie laserowe projektory, tak kompaktowe, że zmieszczą się w niewielkich urządzeniach, jak telefon</strong>. Fińskie VTT Technical Research Centre, firma EpiCrystals (nazwa adekwatna) i Uniwersytet z Aalto właśnie skończyli projektowanie i rozpoczynają budowę prototypów, czyli wciskanie małych laserków do testowych telefonów. Aparaty z projektorami filmów i zdjęć mają być &#8220;dostępne powszechnie dla konsumentów&#8221; <strong>za kilka lat</strong>. Projektory mają mieć długość ok. centymetra, dwóch, wiec wbudować można je niemal w każde urządzenie, nawet większy zegarek. Przy czym mowa o projektorach wyświetlających filmy w najwyższej jakości, a nie jakichś tam chińskich bazarowych zegarkach wyświetlających na ścianie godzinę z kilku kresek w jednym kolorze. <strong>Na początek wyświetlany obraz ma być wielkości kartki A3</strong> &#8211; nic nie szkodzi, to w pełni wystarczy do skompromitowania jakiejś postaci publicznej. Zwłaszcza, że naukowcy głowią się przede wszystkim nad tym, by opracować projektorki do telefonów tanie w produkcji. Gadżet ma być oglónodostępną, a nie drogą, elitarną rozrywką. </p>
<p style="text-align: justify;">Nie mam żadnych wątpliwości, że japońskie nastolatki kupią to cudo za każde pieniądze. Telefony z projektorami mają być produkowane w Azji &#8211; ciekawe czy w Chinach, a jeśli tak, to czy będą dopuszczone do sprzedaży na rynku chińskim. :) Przechwyciwszy polityczny plakat, ulotkę, film w internecie itp., można namierzyć niepokornego autora, a co zrobić z ustawionym w środku miasta centymetrowym projektorem, wymontowanym z telefonu przez domorosłego inżyniera, wyświetlającym kapitalistyczne filmiki propagandowe, nieprzypisanym do nikogo? Nie mogę się doczekać tego gadżetu. :) Jeśli już teraz ludzie bawią się w partyzanckie kina, tachając po mieście tradycyjne projektory, to co się będzie działo gdy projektor stanie się tak powszechny w telefonie, jak aparat fotograficzny?</p>
<p style="text-align: justify;">Człowiek z Marmuru wyświetlany na ulicach Scheffield:</p>
<p style="text-align: justify;">
<object style="width:400px; height:300px;">
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4j0JgdUWvv4?version=3" />
<param name="allowScriptAccess" value="always" />
<param name="wmode" value="window" />
<embed src="http://www.youtube.com/v/4j0JgdUWvv4?version=3" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" wmode="window" width="400" height="300"></object>
 </p>
<p style="text-align: justify;">Źródła: <a href="http://www.sciencedaily.com/releases/2012/02/120228101706.htm">Science Daily 28.02.2012</a> /<a href="http://epicrystals.com/products">EpiCrystals</a></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<div id="google_plus_one"><g:plusone></g:plusone></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://science-everywhere.pl/lights-out-guerilla-cinema/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podryw na 1%</title>
		<link>http://science-everywhere.pl/podryw-na-1/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=podryw-na-1</link>
		<comments>http://science-everywhere.pl/podryw-na-1/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 14:55:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Science science everywhere</dc:creator>
				<category><![CDATA[Romanse i anse]]></category>
		<category><![CDATA[kobiety]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyźni]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia społeczna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://science-everywhere.pl/?p=1685</guid>
		<description><![CDATA[W świecie bez kobiet rządziłby najsilniejszy, a słabsi mieliby niewielkie szanse na przetrwanie &#8211; chyba że zadbałby o nich jakiś zniewieściały mężczyzna. Brytyjczycy, czyli wynalazcy dżentelmena, zbadali naszą skłonność do pomagania innym, do czynów altruistycznych i udzielania bezinteresownego wsparcia. Potwierdziły się półserio potoczne sądy: mężczyźni to zboczone świnie, kobiety to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/02/iStock_000014024825XSmall.jpg" rel="lightbox[1685]" title="iStock_000014024825XSmall"><img class="alignleft size-medium wp-image-1698" title="iStock_000014024825XSmall" src="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/02/iStock_000014024825XSmall-300x262.jpg" alt="" width="216" height="189" /></a>W świecie bez kobiet rządziłby najsilniejszy, a słabsi mieliby niewielkie szanse na przetrwanie &#8211; chyba że zadbałby o nich jakiś zniewieściały mężczyzna. Brytyjczycy, czyli wynalazcy dżentelmena, zbadali naszą skłonność do pomagania innym, do czynów altruistycznych i udzielania bezinteresownego wsparcia. Potwierdziły się półserio potoczne sądy: mężczyźni to zboczone świnie, kobiety to interesowne i chciwe świnie, a kobiecy seksapil jest potężną bronią. ;) Niebawem walentynki i okres rozliczeń podatkowych, więc dziś krótko o tym jak poderwać dziewczynę na PITa. ;)</strong></p>
<p><span id="more-1685"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Brytyjczycy sprawdzili naszą skłonność do działalności dobroczynnej. Każdy z badanych wziął udział w grze, w której miał zdecydować ile pieniędzy ze swojej puli przekaże innym, nie odnosząc z tego tytułu żadnych korzyści. Testowanym osobom towarzyszyli zmieniający się co jakiś czas obserwatorzy &#8211; osoby stojące obok i obserwujące ile badany daje innym graczom z dobroci serca. Okazało się, że gdy panom przydzielono na obserwatora piękną kobietę, ich skłonność do dobroczynności znacznie wzrastała &#8211; <strong>im piękniejsza kobieta patrzyła, tym wyższe datki wręczali</strong> innym. Jeszcze gorzej było, gdy panów dobrano w grupę, zlecono to samo zadanie i przydzielono całej grupie piękną obserwatorkę &#8211; mężczyźni zaczynali ścigać się w wysokościach dotacji. Obserwowani natomiast przez mężczyzn panowie nie mieli ani przesadnej skłonności do altruizmu, ani do współzawodnictwa. Kobiety hojnie pomagały innym niezależnie od przydzielonego obserwatora. </p>
<p style="text-align: justify;">Wynik badania wskazuje na to, że w obecności innych mężczyzn panowie poczytują sobie dobroczynność po części jako okazywanie słabości i miękkiego serca, a zatem nie szaleją zbytnio z aktami altruizmu. Gdy jednak na horyzoncie pojawi się piękna kobieta, <strong>dobroczynność staje się zaletą, lwią grzywą, tańcem godowym</strong> &#8211; zwłaszcza gdy w pobliżu znajdują się inni konkurenci, również altruistycznie nastawieni. Współcześni mężczyźni często narzekają, że kobiety nie chcą &#8220;miłych facetów&#8221;, tylko wrednych drani. Biedactwa mają zakodowane w genach okazywanie dobroci na widok pięknych pań &#8211; jakże musi być przykre, gdy gest ten nie zostanie doceniony. Natura jednak uwrażliwiła dziewczyny na ludzi dobroczynnych, a badanie dostarcza Wam panowie konkretów: przy paniach dobrze okazywać miękkie serce, ale głównie za pomocą hojnych dotacji na biednych. ;) Mało to optymistyczne i niezbyt dobrze świadczy o paniach, ale z drugiej strony przynajmniej pomagają one innym niezależnie od obecności mężczyzn &#8211; do końca zepsute nie są.</p>
<p style="text-align: justify;">Idąc tym tropem skuteczny powinien być podryw &#8220;na biedne dzieci&#8221;, przykład &#8211; gdy odpicowany biznesmen rozmawia głośno przez komórkę w pobliżu ładnej kobiety.<br />Jak nie mówić:<em> &#8220;Powiedz Pawłowi, że kupujemy dwa pakiety po sto akcji&#8221;.<br /></em>Jak mówić:<em> &#8220;Powiedz Pawłowi, że kupujemy dwa pakiety po sto akcji i przypilnuj, żeby Krysia wysłała 1% na ten dom dziecka w Pipsztynie &#8211; w zeszłym roku mieli zalaną piwnicę, trzeba wyremontować, długopisy tez im poślijcie&#8221;.<br /></em>W wersji drugiej podryw w zasadzie zagwarantowany. ;) To jednak opcja de lux, w opcji economy gdy jesteś z laską na spacerze wrzuć piątaka do kapelusza osoby żebrzącej z pozdrowieniem, zamiast mijać takiego człowieka obojętnie. Zgodnie z badaniem Brytyjczyków powinno pomóc, a nie zaszkodzi. </p>
<p style="text-align: justify;">Za granicą modne jest poddawanie się zabiegom depilacji w celach charytatywnych (dochód z depilacji przeznacza się np. na walkę z rakiem). Bardzo modny stał się udział panów w takich akcjach:</p>
<p style="text-align: justify;">
<object style="width:400px; height:300px;">
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/JezO0Ik5kSY?version=3" />
<param name="allowScriptAccess" value="always" />
<param name="wmode" value="window" />
<embed src="http://www.youtube.com/v/JezO0Ik5kSY?version=3" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" wmode="window" width="400" height="300"></object>
</p>
<p style="text-align: justify;">Skoro wielu panów współcześnie i tak usuwa zbędne owłosienie z ciała, można to robić w celu dobroczynnym i podkreślać ten fakt. Mężczyzna z łysą klatą może się wydać niemęski, ale facet, który wycierpiał depilację klaty woskiem dla dobra chorych dzieci, to już niemal bohater. ;)</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>To żadna tajemnica, że seksem można wiele sprzedać, kto by jednak przypuszczał, że również fundacje powinny się tak reklamować &#8211; przynajmniej w stosunku do mężczyzn.</strong> O ile na panie zadziałają wielkie niebieskie oczy dziecka z nowotworem, o tyle panowie mogą być bardziej skłonni do datków dobroczynnych, gdy z ekranu tv poprosi ich o to jakaś seksbomba. Jeśli kiedykolwiek będziecie organizatorami zbiórki publicznej, pamiętajcie: do kwestowania najlepiej nająć dzieci i piękne, skąpo ubrane kobiety &#8211; dzieci wyduszą ostatni grosz z pań, a urocze hostessy oskubią panów &#8211; jeśli dopadną ich w towarzystwie innych pięknych kobiet, mogą wręcz doprowadzić biedaka do bankructwa. Jak to kobiety. ;)</p>
<p>Źródło: <a href="http://www.sciencedaily.com/releases/2012/02/120202093836.htm">Science Daily 02.2012</a></p>
<div id="google_plus_one"><g:plusone></g:plusone></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://science-everywhere.pl/podryw-na-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obywatel internauta</title>
		<link>http://science-everywhere.pl/obywatel-internauta/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=obywatel-internauta</link>
		<comments>http://science-everywhere.pl/obywatel-internauta/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 14:42:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Science science everywhere</dc:creator>
				<category><![CDATA[Intewebz & media]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[manipulacja]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://science-everywhere.pl/?p=1650</guid>
		<description><![CDATA[Podpisano ACTA, co nie powinno było się zdarzyć tak szybko, bez uspokojenia aktualnych nastrojów. ACTA zgodnie z opinią GIODO NIE WOLNO RATYFIKOWAĆ BEZ USTAWOWEJ ZGODY SEJMU. Jeśli ACTA ratyfikuje sam Prezydent, powinien zareagować Trybunał Konstytucyjny. Podobno Premier nie uruchomi procesu ratyfikacji do czasu wyjaśnienia części kwestii budzących wątpliwości społeczne. Nastał dobry czas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;"><strong><a href="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/01/rule-book.jpg" rel="lightbox[1650]" title="rule book"><img class="alignleft size-medium wp-image-1669" title="rule book" src="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/01/rule-book-300x273.jpg" alt="" width="270" height="246" /></a>Podpisano ACTA, co nie powinno było się zdarzyć tak szybko, bez uspokojenia aktualnych nastrojów. ACTA zgodnie z opinią GIODO NIE WOLNO RATYFIKOWAĆ BEZ USTAWOWEJ ZGODY SEJMU. Jeśli ACTA ratyfikuje sam Prezydent, powinien zareagować Trybunał Konstytucyjny. Podobno Premier nie uruchomi procesu ratyfikacji do czasu wyjaśnienia części kwestii budzących wątpliwości społeczne. Nastał dobry czas na to, by wnioskować o REFERENDUM OGÓLNOKRAJOWE w tej sprawie. <br /><span style="color: #800000;">Zdejmijcie na chwilę maski Anonymous &#8211; get your citizen face on ;)</span></strong></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><span id="more-1650"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">To jest mam nadzieję ostatni mój wpis w sprawie ACTA, starczy tej polityki na moim blogu :). <strong>W poczuciu obywatelskiego obowiązku ;) wysłałam dziś do pewnej organizacji pozarządowej prośbę o doprowadzenie do referendum ogólnokrajowego w sprawie ACTA. Może to coś da, może nie, a może nie będzie to inicjatywa potrzebna, bo sprawy rozwiążą się w inny sposób.</strong> Dobra inicjatywa w sprawie referendum dot. samego podpisania nie udała się: <a href="http://referendumacta.pl/">Wniosek o referendum w sprawie podpisania</a> - pewnie z braku czasu na działanie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Współczuję nawet nieco Premierowi, który postawiony został w niewygodnej sytuacji: obrazić obywateli RP czy zagranicznych sygnatariuszy, z którymi negocjowano traktat. W mojej opinii jednak w takim położeniu Premier znalazł się z powodu rażących niedociągnięć przy konsultacjach społecznych i że takiego położenia można było łatwo uniknąć. Biorąc pod uwagę kierunek polityki obecnego Rządu:<a href="http://sejmometr.pl/projekt/bWvMQ,Zmiana_ustawy_o_stanie_wojennym_oraz_o_kompetencjach_Naczelnego_Dowodcy_Sil_Zbrojnych_i_zasadach_jego_podleglosci_konstytucyjnym_organom_Rzeczypospoli"> zmiana ustawy o stanie wyjątkowym</a>, czy <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11031787,NIK_ma_nowe_uprawnienia__Pozna_wszystko___wyznanie_.html">projekt nowelizacji ustawy o NIK</a>, nadający NIK niesłychane wręcz uprawnienia, do tego ACTA &#8211; trudno wierzyć w zapewnienia polityków o tym, że Rząd internautów i internet kocha i w żaden sposób nie zamierza nic nikomu ograniczać w sieci &#8211; tylko tym wrednym piratom będzie się przyglądał. Sytuacja od A do Z wygląda na próbę przepchnięcia sprawy po cichu. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Może napisałam list naiwnie, może jest już taka inicjatywa. </span><strong style="font-size: small;">Wychodzę z założenia, że lepiej się mylić, niż nie korzystać z uroków i dobrodziejstw demokracji i nie nawiązywać z rządzącymi żadnego dialogu &#8211; potem pretensje można mieć już wyłącznie do siebie. </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small;">Wniosek o referendum może też przedłożyć Sejmowi Senat &#8211; możecie pisać listy do Senatorów z prośbą o uruchomienie takiej procedury. Złożenie wniosku o referendum zapowiedział również Prezes PiS. </span><strong style="font-size: small;">W moim odczuciu wniosek społeczny miałby jednak większą siłę rażenia, nawet gdyby został odrzucony.</strong><span style="font-size: small;"> Jeśli znacie podmiot, który mógłby zorganizować zbieranie podpisów &#8211; podrzućcie mu pomysł. Jeśli rozpocznie się zbiórka podpisów &#8211; nie zawiedźcie, chodzi o wasze prawa. Jeśli dojdzie do referendum, to samo w sobie będzie zwycięstwem demokracji w tej trudnej sytuacji politycznej. </span></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: small; text-align: justify;">Poniżej z grubsza treść mojego listu: </span><a href="http://science-everywhere.pl/wp-content/uploads/2012/01/list.pdf">list</a></p>
<p style="text-align: left;"> </p>
<p style="text-align: left;"><span style="color: #800000; font-size: xx-small;"><br /></span></p>
<div id="google_plus_one"><g:plusone></g:plusone></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://science-everywhere.pl/obywatel-internauta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

