Science, science everywhere

QWERTY

28.04.2011 | kategoria: Szmery bajery pomki rowery

Kupujcie maszyny do pisania. Nie po to, aby ich używać, ale dlatego, że będą kiedyś wiele warte: właśnie zamknięto ostatnią na świecie fabrykę produkującą je (w Indiach) i nowych nie będzie. Zawdzięczamy im największą zarazę XX w., czyli QWERTY. Niektórzy Hindusi jeszcze niedawno używali maszyn, dlatego je tam wciąż produkowano, ale nawet oni już przesiedli się na komputery. Maszyny do pisania odeszły w niepamięć, a tymczasem nic nie wskazuje na to, by niebawem wynaleziono skuteczny lek na „wirus” QWERTY. Dzieje się tak dlatego, że ludzki mózg nie znosi łamać przyzwyczajeń.

Gdy Christopher Latham Sholes zbudował maszynę do pisania, był na tyle przytomny, by ustawić w niej klawisze alfabetycznie. Porządek logiczny, ale w starych maszynach rodził problem: koło siebie znajdowały się często używane razem litery, co powodowało zaplątanie ramion czcionek maszyny podczas szybkiego pisania. Aby temu zaradzić, Sholes zrobił coś niewybaczalnego. Chciał dobrze, wyszło jak zawsze: zaproponował nowy układ liter klawiatury, z tym że… przypadkowy. Pewnie podrzucił klawisze do góry i jak spadły, tak je ułożył. Ustawieniu liter przyświecała tylko jedna zasada: kilka tych, które najczęściej występowały obok siebie w języku angielskim, przesunięto z dala od siebie. Nie wysilono się nawet, by nowej klawiaturze nadać nazwę – stał się nią ciąg pierwszych sześciu liter z brzegu: QWERTY. Od tamtej pory zmienił się świat, maszyny z czcionkami odeszły, nic się już nie zakleszcza, a ludzie nadal korzystają z jednego z najgłupszych i mało wygodnych ustawień klawiszy na klawiaturze w historii. Jeśli sądzicie, że QWERTY to sprytny pomysł mądrych głów i takie dziwne pomieszanie liter ma jakiś sens – nie łudźcie się więcej.

Oczywiście wielokrotnie pojawiali się innowatorzy, próbujący zmienić wredne QWERTY na coś logiczniejszego. Swoje pomysły przeforsowali skutecznie tylko twórcy drobnych poprawek do pierwowzoru, takich jak klawiatura QWERTZ (dla Europy Środkowej) czy AZERTY (francuska), w których zamieniono miejscami kilka klawiszy z QWERTY tak, by ułatwić pisanie w danym języku. QWERTZ ma rzekomo ułatwić pisanie po polsku. Być może tak jest, ale wciśnijcie Ctrl+Shift i spróbujcie coś napisać – większość ludzi woli używać nieszczęsnego QWERTY. Nie udało się nawet kontrowersyjnemu Augustowi Dvorakowi – twórcy klawiatury ponoć bardziej wydajnej, na której klawisze rozmieszczone są tak, aby  pisało się szybciej, a litery często używane były łatwiejsze do wciśnięcia i jednak obok siebie. Opracował nawet trzy wersje klawiatury: dla oburęcznych, leworęcznych i praworęcznych. Czy kiedykolwiek w jakimkolwiek sprzęcie widzieliście klawiaturę Dvoraka? Czy wiecie, że zarówno użytkownicy Windows, jak i Apple’a mogą ją sobie łatwo ustawić? Co z tego, skoro, napisy na klawiszach pozostają do QWERTY. Świat trzyma się tego układu kurczowo z dwóch powodów: po pierwsze, idealnie ergonomiczna klawiatura to mit, bo musiałaby być inna dla każdego języka, a to już zamieszanie, po drugie człowiek nie kot i lubi chodzić zawsze tymi samymi, popularnymi drogami – inercja naszych nawyków jest wręcz paraliżująca.

TO NIE MIŁOŚĆ, TO PRZYZWYCZAJENIE

Nie ma nic bardziej uciążliwego niż zmiana nawyków, o czym wie każdy, kto zmienił kiedyś sposób zawieszenia papieru toaletowego. Nie wiadomo do końca jak działa w mózgu mechanizm przyzwyczajeń, ani jak nim manipulować, wiemy jedynie że działa nieraz przeciwko nam. The Society Pages podaje przykład supermarketu Delhaize, którego misją jest m.in. dostarczanie wysokiej jakości produktów mięsnych i warzyw, a który nie przyjął się w Niemczech, bo nikt nie wierzył że w supermarkecie mogą być świeże warzywa i mięso. Tak przywykliśmy do złego, ale znanego, że nowego lepszego nikt nie chce. Kolejny przykład to darmowe systemy operacyjne – nic nie kosztują i nie są gorsze, ale użytkownicy masowo korzystają z płatnych bo „noszą zarost od przedwojny” i „ogolić się nie pozwolą”. ;)

Naukowcy z MIT próbują rozszyfrować proces powstawania nawyków poprzez obserwację małp patrzących na kolorowe kropki. Ten surrealistyczny eksperyment nadal trwa, prawie udało im się znaleźć w mózgu rejony, gdzie formują się ścieżki przyzwyczajeń. Do wyplenienia QWERTY z naszych umysłów przez stymulację mózgu nadal jeszcze daleko. Więcej ustalili naukowcy z Uniwersytetu Kraju Basków – ponoć najsilniej kształtujemy nawyki do 16 roku życia, potem je trudno zmienić. Wtedy też uczymy się zwykle obsługi komputera, stąd pożegnanie z QWERTY dla dorosłych będzie trudniejsze, ale młodzież jeszcze można „ratować”. W konkursie na najbardziej szalony eksperyment wygraliby naukowcy z Waszyngtonu, którzy studiując przyzwyczajenia badali… ślimaki na metamfetaminie. Pomysł nie tak abstrakcyjny, jak by się zdawało – chodziło o to, by nie karmić ludzi crystal meth w celach badawczych, uzależniano więc ślimaki. Zarówno ślimaki jak i ludzie pamiętają lepiej to, czego uczyli się po metamfetaminie, bo substancja ta uszkadza mechanizm zapominania (i przez to też uzależnia). Z powyższych eksperymentów można więc wysnuć śmiały wniosek, że człowiek to taka małpa, która bardzo łatwo odzwyczai się od QWERTY jeśli jest dzieckiem lub ćpunem. Reszta musiałaby się męczyć.

Skuteczna następczyni sławnej klawiatury musiałaby być tak ergonomiczna, że przestawienie się nań nie wymagałoby tygodni treningu, lub tak modna, by użytkownicy gotowi byli się męczyć, by się jej nauczyć. Naukowcy od lat przypominają, że użycie klawiatury jako takiej jest dla ludzi nienaturalne (podobnie jak pisanie i czytanie jako formy komunikacji, aby zrozumieć tekst czytany trzeba albo „słyszeć” go w głowie podczas czytania, albo postrzegać całościowo jak obraz przy szybkim czytaniu, a więc przełożyć na naturalne u człowieka formy odbioru). Klawiatury nie zastąpią jednak np. systemy głosowe, w których na ekranie pojawia się tekst wypowiadany do mikrofonu, bo nie umożliwiają dyskretnego napisania czegokolwiek – wszyscy słyszeliby, co piszemy. Obstawiam, że w daleeeeekiej fantastycznej przyszłości klawiatury zostaną prawie zupełnie zastąpione przez czytniki fal mózgowych – na ekranie pojawią się te litery, o których pomyślimy. Skoro Berlińscy naukowcy opracowali już system sterowania myślami samochodem, sparaliżowani pacjenci przesuwają po ekranie kursor, a Amerykanie prawie sterują w ten sposób kostiumem IronMana to wszystko jest możliwe. Technologię tą prawie już mamy.

Google doskonale wyczuł problem i w prima aprilis przeraził internautów ogłaszając, że Gmail zamienia sterowanie QWERTY i myszką na sterowanie gestykularne:

Więcej tu: Gmail Motion. Oczywiście to były żarty, ale wcale nie tak dalekie od fantastycznej przyszłości, wspomnicie moje słowa. :)

QWERTY POZA KLAWIATURĄ

To zadziwiające, ale przy masowym na skalę światową nawyku korzystania z takiego układu klawiatury, nadal wiele osób sądzi, że może być on bardzo tajemniczym i skutecznym źródłem haseł komputerowych i innych. Mistrzowie naiwności ustawiają jako hasło… po prostu „QWERTY”. Przebiegli inaczej posuwają się dalej i ustawiają „QWERTYUIOP” lub dla „zmyły” „QWERTYUIO” bez „P” – jakże sprytne! ;) Hipsterzy wolą ustawić „ASDFGH” lub „FGHJKL”, zaś kompletnie cichociemni „ZXCVBN” lub „XCVBNM”. Szczytem QWERTY-sprytu jest ustawienia hasła „kwiatuszka” żeby było łatwiej pamiętać, a więc np.: „AWEDXZS” itp. Są to najpopularniejsze hasła świata, a szanujący się włamywacz zanim zacznie poszukiwać waszego hasła przy użyciu programów, tęczowych tablic itp., najpierw sprawdza czy działają następujące standardowe (w Polsce) chwyty: „qwerty”, „dupa”, „admin”, „dupa1”, „password”, „haslo”, „pa$$word”, „123456” i wszystkie przekleństwa lub imię waszego zwierzaka albo datę urodzenia, jeśli je zna. Aby sprawdzić jak bardzo sfrajerzyliście się ustawiając hasło np. do konta bankowego, wpiszcie je tu: http://howsecureismypassword.net/ To serwis pół-serio, podaje czas, jakiego potrzeba na złamanie waszego hasła z peceta. QWERTY dostaje wynik: „jedno z 500 najpopularniejszych haseł świata”.

To świństwo tak się wryło w umysły użytkowników powszechnej elektroniki, że nieraz jest pierwszą frazą, która przychodzi do głowy, gdy trzeba „coś wymyślić”, np. tytuł piosenki:

Linkin Park po dłuższym zastanowieniu zmieniło tytuł utworu na losowo wybrany tekst z refrenu, czyli „behind your lies” – również bardzo odkrywcze. Oczywiście piosenka z przyzwyczajenia słuchaczy znana jest raczej pod tytułem QWERTY.

Ponieważ w najbliższym czasie nie zanosi się na żadne zmiany i warto umieć pisać na QWERTY, poniżej instruktaż odnośnie tego jaki klawisz którym palcem najlepiej naciskać. Naciskaliście kiedyś  Enter albo Backspace małym paluszkiem? Serio? Nie umiem tak pisać… :(


Źródła: ScienceDaily / Młody Technik / The Society Pages / Wired / Wikipedia

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • email
  • MySpace
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop

Podobne wpisy:

Zastosowanie iPada
Homo Creatore - cz.I Grafen
Homo Creatore - cz.II Metamateriały
Lights out, Guerilla Cinema

« « Thank you Captain Obvious

Kupuj bez serca » »

Komentarze do wpisu

  • Przemson pisze:

    Bez problemów piszę na układzie QWERTY z polskimi diakrytykami uzyskiwanymi z prawym Alt, jak też na układzie "maszynistki". Co ciekawe – na tym drugim jednak znacznie szybciej. I owszem – bardzoc często naciskam prawy Enter czy Shift małym palcem prawej dłoni, podobnie jak lewy Shift małym palcem lewej. Jestem mutantem? :D

  • Science everywhere pisze:

    Jesteś ponadprzeciętnym użytkownikiem – Nadużytkownikiem! ;) :D Ciekawe jak byś wymiatał na ergonomicznej specjalnej na język polski :)
    Mutantem to ja jestem chyba, bo zaiwaniam z prędkością światła bezwzrokowo na qwerty z altem, ale… bez użycia małych palców :D

  • Grzegorz pisze:

    Moje hasło: “About 97 billion years” :) a też trywialne i jedno z “qwerty”-podobne :)

  • Crodo pisze:

    Heh , nie boje się że mnie shackuja , It would take About 2 trillion years :D

  • Htsz pisze:

    @Crodo gorzej jak się pojawią komputery kwantowe, wtedy czas się skróci do sekund :P

    a ta strona trochę dziwnie to liczy, bo wpisałem długie hasło (20 znaków po kolei): 1-0 i potem p-q i napisało, że “About a quadrillion years”

  • Poprawiłam “Linking” na Linkin bo się okazało, że nie wiem nic o amerykańskich zespołach młodzieżowych :D

  • orastem pisze:

    Jeżeli dwa klawisze znajdują się blisko siebie, to pisanie ich razem jest wolniejsze, niż gdy znajdują się daleko. Najszybciej pisze się, gdy używamy rąk naprzemiennie (prosty eksperyment – spróbować jak najszybciej uderzać spację, dwoma rękami jest szybciej). Legenda głosi, że układ qwerty miał celowo spowalniać tempo pisania, zmuszając do używania tej samej ręki jak najczęściej a Dvorak ten problem rozwiązuje. Różne są opinie. Strona http://www.dvorak-keyboards.com/ twierdzi, że średnie przyspieszenie to 93% (sic!). Tutaj jest przykład bardziej wyważonej wypowiedzi: http://blogs.msdn.com/b/jaredpar/archive/2009/01/12/dvorak-keyboard-is-it-really-faster-gasp.aspx

    • Masz rację co do Dvoraka, jego przechwałki są przesadzone, ponoć zapewnia owszem przyspieszenie, ale o co najwyżej 10%. Dlatego właśnie nazwałam go kontrowersyjnym, opinie na jego temat są bardzo podzielone, wykazano mu również sfałszowanie jednego eksperymentu.

      Co do szybkości pisania, to myślę, że na nią ma wpływ nie tylko szybkość uderzania o klawisze, ale też inne czynniki, np. szybkość ich odnalezienia na klawiaturze, oraz ich położenie pod wiodącą dla danej osoby ręką(np. szybciej napiszesz “warszawa”, niż “al12b+”). Ważna jest też sprawność dłoni. Dvorak naprzemienną ma klawiaturę dla oburęcznych, ale już dla prawo i jednoręcznych klawisze często używane razem są blisko siebie.

  • Polecam fajny artykuł z Niebezpiecznika:
    http://niebezpiecznik.pl/post/jakie-jest-najpopularniejsze-haslo-w-polsce/
    Nieco o hasłach na polskim portalu randkowym, gratulacje dla Samsunga ;)

Dodaj komentarz

Twój avatar pojawi się kiedy podasz e-mail przypisany do konta Gravatar.