Szejk informacyjny
01.03.2011 | kategoria: Intewebz & media
Bliskowschodni notable poruszają się w imponujących kilkudziesięciu-pojazdowych konwojach, aby uniknąć zamachu. Gdy ulicą sunie wiele aut, zamachowcom trudno ustalić w którym pojeździe przebywa VIP. Można podejrzewać że robią to trochę dla lansu, ale nie bądźmy złośliwi. Sally Adee z New Scientist wskazuje ciekawy trick, jakiego używa się obecnie często do UKRYWANIA KOMPROMITUJĄCYCH NAS INFORMACJI W INTERNECIE. Zaryzykuję tezę, że trick ten jest bardzo podobny do wykorzystania arabskich konwojów VIP-owskich i można go nazwać numerem „NA SZEJKA”.
Na powyższym filmie widzimy, jak Król Arabii Saudyjskiej Abdullah bin Abdulaziz Al Saud wraca do domu z lotniska. Gdzie jest Król? W jednym z kilkudziesięciu aut, które przemknęły drogą, powodzenia w zgadywaniu w którym. Tę metodę rozpraszania arabscy notable stosują od lat – im większy konwój, tym bezpieczniejszy VIP, bo trudniej go znaleźć i zestrzelić. Przetransportowania Króla przez miasto niepostrzeżenie byłoby zapewne o wiele trudniejsze, niż zwykłe ukrycie jego auta w ogromnym tłumie innych pojazdów. Taką samą metodę możecie zastosować, gdy do internetu przecieknie kompromitująca was informacja – wpakujcie ją w konwój innych. Poniżej podpowiem jak to najłatwiej zrobić.
Jak się kończą próby ukrywania ciekawych plotek w sieci wiemy dobrze, porażka w tym zakresie doczekała się już nawet swojej nazwy: Efekt Streisand. Wyobraźmy sobie fikcyjnego Ryszarda Rysia, który wpisuje w Google swoje nazwisko. Jedyne dwa rekordy, jakie wyskakują na jego temat to zdjęcie z albumu szkolnego, na którym ma okulary większe niż Elton John, pryszcze i 300kg nadwagi, oraz czarna lista osób niemile widzianych w lokalnym pubie w związku z sobotnią burdą. Ryszard nie powinien wypierać się ani chować tych danych – to się i tak pewnie nie uda. Zamiast tego niech utopi je w morzu innych informacji, gdzie najpewniej zaginą bez wieści.
EFEKTY WYKORZYSTYWANE W UKRYWANIU INFORMACJI METODĄ „NA SZEJKA”:
1. Law of Surfing: Internauci przeglądają głównie wyniki z pierwszych stron wyników wyszukiwarek (w Polsce 95% wejść na odnalezione witryny pochodzi z pierwszej strony wyników wyszukiwania). Jeśli zapełnimy pierwszą stronę wynikami, na drugiej, a tym bardziej trzeciej może być choćby news o tym że mamy pięć nóg – dotrą tam tylko najwytrwalsi. Ludzie z przesytu informacjami zwracają uwagę tylko na niektóre.
2. Tzw. ślepota nieuwagi (inattentional blindness) zwana też percepcyjną (perceptual blindness): nie widzimy czegoś, co znajduje się na widoku centralnie przed naszymi oczami, jeśli jesteśmy skupieni na czym innym. Gdyby w peletonie samochodów Króla Abdullaha jechała choćby panda na rowerze, mało kto by ją dostrzegł – za duży tłum, w dodatku auta rozpraszały widownię klaksonami i innymi sygnałami, a także zróżnicowaniem pojazdów i ich prędkości. Podobnie z informacjami: zamieszczając atrakcyjne i mnogie informacje na nasz temat odciągamy uwagę od innych. Warunkiem działania tego efektu jest aby poszukiwacz nie szukał konkretnie akurat tej informacji, którą chcemy schować – wtedy jej nie przeoczy.
Tv-naukowcy z Brainiaca pokazali dobrze mechanizm działania ślepoty nieuwagi:
Sally Adee pisze o firmach, które na zlecenie zajmują się usuwaniem z sieci informacji niepożądanych o konkretnych osobach. Wskazuje również, że obecnie tę metodę zastąpiła nowsza – właśnie ukrywanie informacji w potoku innych, produkowanych przez firmę i dobieranych specjalnie danych o kliencie.
JAK SIĘ CHOWA RYSIA W SIECI
Aby oszlifować i wzmocnić internetowy wizerunek wspomnianego już fikcyjnego Ryszarda Rysia, na początek należy mu założyć profile _imienne_ (firmowane nazwiskiem, nie pseudonimem) na wszystkich możliwych portalach społecznościowych (Facebook, Myspace), profesjonalnych (Linkedin, Goldenline), artystycznych i medialnych (Digart, Flikr) itp. Takie portale są wysoko notowane przez wyszukiwarki i podstrony z profilami wyskakują wysoko w wynikach. Jeśli to za mało, zakładamy Ryszardowi stronę www, gdzie jego nazwisko winno się często pojawiać, którą można jeszcze połączyć linkami i odnośnikami z profilami z portali. Jeśli Ryszard pięknie pisze o swych marzeniach i przeżyciach, niech zakłada imiennego bloga. Jeśli się nie boi podpisywać swych poglądów, niech podpisze imieniem i nazwiskiem jakieś wpisy na forach tematycznych, np. udzielając porad odnośnie hodowli turkuciów podjadków. Jeśli zajmuje się czymkolwiek profesjonalnie, ma na koncie dokonania, np. jest sportowcem lokalnym klubie, założycielem stowarzyszenia, grał pół minuty w filmie lub wynalazł przezroczysty toster – należy go koniecznie wpisać do Wikipedii. Tym samym informacje o jego osiągnięciach będą jednym z pierwszych wyników wyszukiwania. Gdyby tak jeszcze mieć znajomego dziennikarza, który napisze o Ryszardzie Rysiu dwa słowa na portalu prasowym – pierwsze strony wyszukiwarki zapełnione mamy doszczętnie. Artykuł z portalu wyskoczy na pewno wyżej w wynikach, niż strona pubu, co Rysia na listę czarną wpisał, albo szkoły, która upubliczniła pryszczate zdjęcie.
W ten sposób w sieć wyruszył PR-owy profilowo-blogowo-wikipediowo-portalowo-www konwój informacyjny. Każda informacja jest w nim dopieszczona, zdjęcia Ryszard wybrał sam, w napisanym przez siebie profilu jest co najmniej szefem projektu w CERNie. Powodzenia w szukaniu w tym wszystkim smutnej prawdy i smakowitych brudów o Ryszardzie Rysiu. Jednocześnie Ryszardowi nie można zarzucić, że chowa informacje – przecież nic nie chowa, a co więcej tyle na swój temat upublicznił.
CZEGO SIĘ NIE SCHOWA, TO SIĘ ZAGŁUSZY
Pewne informacje schować bardzo trudno. Jeśli np. na znanym portalu prasowym lub plotkarskim pojawi się nieprzychylny artykuł i zdobędzie rozgłos, może być to niemożliwe (a z uwagi na zagrożenie Efektem Streisand bezsensowne). Nie działa wówczas efekt ślepoty nieuwagi, bo uwagę w sieci przykuwa właśnie kompromitująca plotka, przyćmiewając wszystko inne. Można jednak nadal wykorzystać mnogość danych - na każdą smakowitą pogłoskę o nas wyprodukować kilka równie smakowitych, acz pozytywnych – można w ten sposób przynajmniej osłabić wpływ tej negatywnej. Ujawnili że parkujesz na miejscach dla niepełnosprawnych droga gwiazdo? Szybko publikuj coś o swoim nowym romansie. Podwyższyłeś podatki polityku? Szybko rozpętaj aferę wokół ślubów osób jednej płci, in vitro, albo krzyża.
Zobaczmy to jeszcze raz: tym razem Szejk Mohammed bin Rashid, Premier Zjednoczonych Emiratów Arabskich jedzie po Berlinie na pełnym wypasie na spotkanie z Kanclerz Merkel.
…kto zwrócił uwagę na jakiś tam mały czerwony samochód zaparkowany jak wół na chodniku prawie po środku ekranu? Jedyny czerwony element scenerii poza spodniami rowerzysty po prawej. Nie widzieliście rowerzysty po prawej? Aha… no tak. I ten długi rząd autokarów zaparkowanych w tle… wielkich autokarów…
Źródła: New Scientist / Wikipedia / Brainiac / Computerworld
Science, science everywhere



Loading...
Komentarze do wpisu